Najbardziej szalona rzecz, którą zrobiłam w życiu.

11 października 2017

Zebrało się na wspominki he, he, oznaka starości podobno?  No cóż, taka kolej rzeczy, ważne, że mamy co wspominać. Ale do rzeczy. Jest 1992 rok, mam 36 lat. Od dziecka byłam zafascynowana społecznością,  kulturą, kuchnią, sztuką, modą we Francji. Zwiedzić Francję, to było wówczas moje marzenie.

 

Francja1

Blondynka z czerwonym swetrem na plecach na zdjęciu u dołu, to oczywiście ja w dzielnicy Montmarte  Paryż 1992 r

 

 

Nadarzyła się okazja zrealizowania marzenia, gdy w jednej z gazet przeczytałam ogłoszenie biura turystycznego o poszukiwaniu pilota wycieczek ze znajomością języka francuskiego na objazdowe wycieczki zwiedzania Francji  z Polską młodzieżą w czasie wakacji.

Po rozmowie z przedstawicielem biura turystycznego, otrzymam propozycję wyjazdu w charakterze pilota latem na objazdowe wycieczki autokarowe, zwiedzania Francji. Zwiedzanie Francji autokarem 21 dni za darmo,  do tego całkiem godziwy zarobek,  zakupiłam rozmówki polsko-francuskie, wow byłam w siódmym niebie!!!

Nadmienię, że nikt nie sprawdzał mojej znajomości języka francuskiego oraz posiadania licencji pilota. W moim odczuciu wówczas, poziom mojej wiedzy o Francji i znajomości języka francuskiego zdobyty podczas nauki w liceum ogólnokształcącym wydawał się być wystarczający. Zapytano się  czy poradzę sobie komunikując się w języku francuskim z obsługą na kempingach we Francji, odpowiedziałam, że owszem.

Przekraczając autokarem granicę Polski przedstawiciel biura wręczył mapę, następnie  poinformował mnie o obowiązku pilotowaniu trasy , zjazdów we właściwym miejscu na autostradzie. Koszty ewentualnych pomyłek i nawrotów ze zjazdów będą odliczane z mojego wynagrodzenia. Przeraziłam się, oczywiście po przejechaniu autokarem 500 km autostrady we Francji przegapiłam zjazd i nie poinformowałam kierowcy o  zbliżającym się zjeździe z autostrady. Najgorsze miało dopiero nadejść -(

Zbliżał się pierwszy kamping pod Paryżem, pierwszy nocleg naszej grupy wycieczkowej. Wysiadłam z autokaru kierując się do biura obsługi kampingu w celu zakwaterowania naszej wycieczki. Usłyszałam, bonjour, bonjour, potem długo, długo nic, dwóch Francuzów starało porozumieć ze mną w języku francuskim. Próbowałam po raz pierwszy w życiu rozmawiać na żywo z Francuzami ale słyszałam tylko zlepek słów, rozumiałam niewiele.

 

eiffel-tower

 

Byłam przerażona!!! Pobiegłam po słowniki, rozmówki. Po spędzeniu dwóch godzin w biurze obsługi turystów udało się wreszcie zakwaterować naszą wycieczkę. Czułam się  „jak po wyjściu z magla”.

Przedstawiciel biura z Polski, widząc moje nieudolne próby porozumienia się z Francuzami, zagroził, że jeśli  nie sprawdzę się ze znajomości języka francuskiego w  następnych etapach naszej podróży, po prostu wrócę następnym autokarem do Polski na mój koszt. Powiało grozą!!!! Cóż mogłam zrobić, postanowiłam nie spać w nocy, obładować się słownikami, rozmówkami polsko francuskimi.

 

zamki nad Loarą

 

Sekretnie, późnym wieczorem udałam się do jednej z kabin prysznicowych, rozłożyłam materiały pomocnicze, rozmówki, zaczęłam uzupełniać i szlifować język francuski.

Przyspieszona 🙂 metoda nauki języka trwała przez 10 dni. Spałam tylko po dwie, trzy godziny nad ranem.

Nauka pod osłoną nocy opłaciła się, z każdym dniem komunikowałam się z Francuzami coraz lepiej, niezbędne słownictwo  do zakwaterowania wycieczki  na kolejnych kampingach było podobne i nie wprawiało mnie już  w zakłopotanie.

Zwiedzaliśmy Paryż, Zamki nad Loarą, południe Francji, wspaniała wycieczka, do czasu gdy zepsuł się nasz autokar. Nowe słownictwo w języku francuskim, niezbędne w warsztacie naprawy autokarów w celu przekazania mechanikom, okoliczności w jakich powstała awaria autokaru. Ale strach miał wielkie oczy, udało się. Poradziłam sobie!!!!

Wycieczka życia, tak ją nazywam.

Wycieczkę przedstawiłam w wielkim skrócie, posiada dużo wątków i zabawnych sytuacji jak np. gotówka, która przeznaczyłam na 21 dni pobytu we Francji, skończyła się już po czterech dniach zakupów. Uwierzcie, nie było  mi do śmiechu.

Wyobraźcie sobie, że po powrocie do Polski otrzymałam dodatkową pieniężną nagrodę od właścicieli biura turystycznego oraz umowę na kolejne  objazdowe wycieczki ze zwiedzaniem Francji. Ciężka praca popłaca.

To był sukces!!!

W tym wypadku, sukces to zlepek porażek 🙂

Na zdjęciach w formie kolaży, prezentuję króciutko wydarzenia ze zwiedzania Francji na  objazdowej wycieczce. Jakość zdjęć ma oczywiście wiele do życzenia ale to już 25 lat minęło od wydarzenia.

Ps. Szczerze, byłam szalona mając odwagę  podjąć się tak profesjonalnego i odpowiedzialnego zadania.

Ciekawa jestem jakie są Wasze najbardziej szalone rzeczy, które towarzyszyły Wam w życiu.

Zapraszam do komentowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *